Jestem turbozabiegany, więc dzisiaj krótki wpis – przepis na mój niezastąpiony zielony szejk mocy! Żeby nie było, nie jestem jakimś fitmasterem, w zasadzie to chcę od dawna wziąć się za siebie i pewnie niedługo to zrobię… Bo jak ja będę wyglądał w bikini 😀 Ale do rzeczy.

Do zrobienia szejka potrzebujecie:

– solidnej garści świeżego szpinaku (będziesz jak Papaj!)

– pół dojrzałego awokado (to tłuszcz, który spala tłuszcz, serio)

– całego dojrzałego banana (głównie dla smaku :D)

– solidnej łyżki masła orzechowego (koniecznie 100%!

– ok. 1 cm świeżego korzenia imbiru (działa przeciwzapalnie i spala tłuszcz!)

– garść płatków migdałowych

– szczypta cynamonu

– szklanka mleka (może być roślinne) lub wody

– uwaga bardzo ważny składnik! Łyżeczka sproszkowanej guarany (do kupienia w większości sklepów eko).

Opcjonalnie można jeszcze dodać kilka daktyli, jak ktoś lubi supersłodko. Ja np. 🙂 Wszystkie składniki blendujesz na gładko i włala! Szejk mocy gotowy. Dla podkręcenia właściwości odżywczych możesz dodać np. nasiona chia, jagody goji czy spirulinę.

Chociaż byś był nie wiem jak skacowany, wykończony i zniszczony życiem, to nie ma siły ten szejk na bank postawi Cię na nogi, więc smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *